Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smakołyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smakołyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

Wiosenne zakupy - psia galanteria i nie tylko.

Jestem jedną z tych osób, dla których zdecydowanie większą frajdą jest kupowanie czegoś dla swoich zwierząt niż dla samej siebie. Dlatego przy każdej możliwej okazji (czyt.kiedy nie spłukałam się na zero i akurat robię zamówienie karmowe na zooplusie) staram się wyszukać coś ciekawego do wypróbowania. Tym razem trafiły do mnie aż dwie nowe spacerowe pozycje ;).


1. Dokas,  Pierś z kurczaka z rybą - must have przysmakowy, jako że Milo to koneser suszonego mięska. Suszonymi rybkami też nie pogardzi, choć przedtem kupowałam je raczej dla moich szczurów - jestem ciekawa czy taki mix mu zasmakuje.

2. Hunter, Calcium Milk Bone - raczej unikam ostatnio podawania zwierzakom mocno przetworzonych smakołyków, ale pozytywne recenzje dotyczące zapachu tych konkretnych kostek skusiły mnie do dokonania małego odstępstwa. Kto nie czuł w całym domu zapachu rozmemłanej krowiej racicy ten nie zrozumie skąd ta chwila słabości... 

3. Smycz Zee.dog, Stardust - od jakiegoś czasu mamy szelki z tej samej serii (i bardzo sobie chwalimy!), więc pasująca smycz była naturalną koleją rzeczy ;). Niestety trochę się przestrzeliłam z wyborem rozmiaru (zooplus ma dwa : S i L) i karabińczyk jest przeogromny. Plusem jest natomiast długość - 2,5m zdecydowanie bardziej odpowiada mi niż krótsza wersja.

4. Obroża Zee.dog Yaluc - jako, że byłam strasznie zadowolona z szelek tej firmy (Milo zdołał je pożądnie nadgryźć, a mimo to ciasny splot materiału się nie popruł!) postanowiłam zaopatrzyć się też w obrożę. Dodatkowym bodźcem był fakt, że niedawno na zooplusie pojawiły się nowe wzory smyczy i jedna nowa obróżka ;)

 (edit: żeby było śmieszniej: obróżka już zniknęła z asortymentu, chyba załapałam się na jakiś błąd w systemie :D )



Zaopatrzyliście się ostatnio w coś nowego? A może dopiero planujecie jakieś wiosenne nowości w psiej szafie ?

niedziela, 11 października 2015

Suszone smaczki DIY

Jakiś czas temu pisałam Wam o smakołykach brita w formie suszonych paseczków mięsa. Milo za nimi przepada, a do mnie przemawiają one dużo bardziej od barwionych ciastek/dropsów o szemranym składzie.
Jedyny problem stanowiła cena- suszki znikają w tempie ekspresowym, a za jedno opakowanie trzeba zapłacić w okolicach 11-12 zł.

Natchniona suszeniem owoców, które ostatnio uskuteczniałyśmy z moją mamą postanowiłam sprawdzić, czy udałoby mi się własnoręcznie wykonać tego typu przysmaki.

Na pierwszy ogień poszło oczywiście przekopywanie odmętów internetu w poszukiwaniu kogoś, komu się to już udało. I tak natrafiłam na wpisy u Natalii i Zosi , które podjęły się tego zadania jakiś czas temu. Natalia postawiła na suszenie mięska w piekarniku, a Zosia, tak jak ja, w suszarce do owoców i grzybów.

Jak się zabieramy do całego przedsięwzięcia?

Potrzebujemy chudego mięska - ja na pierwszy ogień wybrałam pierś z kurczaka. Myślę, że indyk, chude kawałki wieprzowiny lub wołowiny też dobrze by się sprawdziły (nie omieszkam wypróbować i tych rodzajów mięs). Mięso płuczemy, osuszamy, a wszelkie zbłąkane kawałeczki tłuszczu usuwamy. Następnie kroimy wedle uznania - ja postanowiłam pokroić kurczaka na fragmenty o średnicy minimum 2,5 cm - po odparowaniu wody dość znacznie się skurczą, więc będą w sam raz na raz, jako nagroda;). Dłuższe i grubsze paski z kolei dobrze sprawdzą się jako przekąska-żujka.

Część mięska, już pociachana
Następnie pokrojone fragmenty umieszczamy na sitku suszarki do owoców i grzybów - należy rozłożyć je równomiernie na całej powierzchni. Następnie włączamy najmocniejszy program suszenia - po godzinie będziemy mogli przewrócić mięso na druga stronę. Całe suszenie zajęło mi jakieś 4 godziny, ale myślę, że z powodzeniem przy najmocniejszym ustawieniu mogłam skończyć po 3-3,5. Moje smaczki niestety zupełnie się wysuszyły, przez co nie były specjalnie sprężyste i dobre do żucia. Jako smakołyki treningowe sprawdzają się za to wybornie :)

Tak prezentują się w docelowym słoiczku.



Lubicie przygotowywać smakołyki dla swoich psów samodzielnie? A jeśli tak to jakie najczęściej przyrządzacie swoim zwierzakom?

sobota, 26 września 2015

Recenzja smakołyków Brit Let's Bite!

Milo uwielbia wszelkie mięsne przysmaki - za to różnego rodzaju mączne ciastka zupełnie go nie interesują. Z tego względu musiałam przetestować przysmaki Brita z suszonego mięsa. Do tej pory Milo jadł britową suszoną pierś kurczaka, jednak w końcu zdecydowałam się na lekka zmianę i kupiłam paseczki z mięsa kaczki.

Przysmaki pakowane są w wygodne torebki ze strunowym zamknięciem- dzięki temu za każdym razem możemy wygodnie zamknąć opakowanie.Musimy  też pamiętać, że po otwarciu smakołyki powinny być przechowywane w lodówce. W środku poza przysmakami znajduje się mała saszetka z pochłaniaczem wilgoci(tego elementu oczywiście broń boże nie podajemy zwierzakowi!).



Same smaczki, w przypadku wersji z kaczką, są w formie cienkich paseczków zwartego, sprężystego mięsa o delikatnym przyjemnym zapachu.  Filety z piersi miały większych, okrągławych kęsów i były delikatniejszego, lekko różowawego koloru- mięso kaczki jest znacznie ciemniejsze, wręcz czerwonawe.

Skład, jak można się domyślić ekstremalnie krótki- 100% mięsa:).




Opakowania zawierają niestety bardzo niewiele przysmaków, bo jedynie 80g. Cena również nie należy do najniższych - za jedno opakowanie w sklepach stacjonarnych zapłacimy w granicach 11-12 zł.
W kwestii smakowitości muszę zaufać mojemu rudemu testerowi- tempo znikania paseczków sugeruje, że Milo bardzo posmakowały:).
Jako, że Brita stosujemy głównie w treningu kroję go na mniejsze kęsy, które nie zajmą Milo na długo. Mimo, że mięso jest podsuszone to jest na tyle sprężyste, że z łatwością można je podzielić przy pomocy noża lub nożyczek.
 


Brit Let's Bite! Fine Natural Snack


Plusy:

-w składzie znajduje się jedynie mięso
-łatwo dzielić je na mniejsze kęsy
-nie brudzą rąk
-przyjemny, zachęcający do konsumpcji zapach i smak
-łatwo dostępne


Minusy:

-wysoka cena
-niewielka ilość smakołyków w opakowaniu