Jestem jedną z tych osób, dla których zdecydowanie większą frajdą jest kupowanie czegoś dla swoich zwierząt niż dla samej siebie. Dlatego przy każdej możliwej okazji (czyt.kiedy nie spłukałam się na zero i akurat robię zamówienie karmowe na zooplusie) staram się wyszukać coś ciekawego do wypróbowania. Tym razem trafiły do mnie aż dwie nowe spacerowe pozycje ;).
1. Dokas, Pierś z kurczaka z rybą - must have przysmakowy, jako że Milo to koneser suszonego mięska. Suszonymi rybkami też nie pogardzi, choć przedtem kupowałam je raczej dla moich szczurów - jestem ciekawa czy taki mix mu zasmakuje.
2. Hunter, Calcium Milk Bone - raczej unikam ostatnio podawania zwierzakom mocno przetworzonych smakołyków, ale pozytywne recenzje dotyczące zapachu tych konkretnych kostek skusiły mnie do dokonania małego odstępstwa. Kto nie czuł w całym domu zapachu rozmemłanej krowiej racicy ten nie zrozumie skąd ta chwila słabości...
3. Smycz Zee.dog, Stardust - od jakiegoś czasu mamy szelki z tej samej serii (i bardzo sobie chwalimy!), więc pasująca smycz była naturalną koleją rzeczy ;). Niestety trochę się przestrzeliłam z wyborem rozmiaru (zooplus ma dwa : S i L) i karabińczyk jest przeogromny. Plusem jest natomiast długość - 2,5m zdecydowanie bardziej odpowiada mi niż krótsza wersja.
4. Obroża Zee.dog Yaluc - jako, że byłam strasznie zadowolona z szelek tej firmy (Milo zdołał je pożądnie nadgryźć, a mimo to ciasny splot materiału się nie popruł!) postanowiłam zaopatrzyć się też w obrożę. Dodatkowym bodźcem był fakt, że niedawno na zooplusie pojawiły się nowe wzory smyczy i jedna nowa obróżka ;)
(edit: żeby było śmieszniej: obróżka już zniknęła z asortymentu, chyba załapałam się na jakiś błąd w systemie :D )
Zaopatrzyliście się ostatnio w coś nowego? A może dopiero planujecie jakieś wiosenne nowości w psiej szafie ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smakołyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smakołyki. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 kwietnia 2016
niedziela, 11 października 2015
Suszone smaczki DIY
Jakiś czas temu pisałam Wam o smakołykach brita w formie suszonych
paseczków mięsa. Milo za nimi przepada, a do mnie przemawiają one dużo
bardziej od barwionych ciastek/dropsów o szemranym składzie.
Jedyny problem stanowiła cena- suszki znikają w tempie ekspresowym, a za jedno opakowanie trzeba zapłacić w okolicach 11-12 zł.Natchniona suszeniem owoców, które ostatnio uskuteczniałyśmy z moją mamą postanowiłam sprawdzić, czy udałoby mi się własnoręcznie wykonać tego typu przysmaki.
Na pierwszy ogień poszło oczywiście przekopywanie odmętów internetu w poszukiwaniu kogoś, komu się to już udało. I tak natrafiłam na wpisy u Natalii i Zosi , które podjęły się tego zadania jakiś czas temu. Natalia postawiła na suszenie mięska w piekarniku, a Zosia, tak jak ja, w suszarce do owoców i grzybów.
Jak się zabieramy do całego przedsięwzięcia?
Potrzebujemy chudego mięska - ja na pierwszy ogień wybrałam pierś z kurczaka. Myślę, że indyk, chude kawałki wieprzowiny lub wołowiny też dobrze by się sprawdziły (nie omieszkam wypróbować i tych rodzajów mięs). Mięso płuczemy, osuszamy, a wszelkie zbłąkane kawałeczki tłuszczu usuwamy. Następnie kroimy wedle uznania - ja postanowiłam pokroić kurczaka na fragmenty o średnicy minimum 2,5 cm - po odparowaniu wody dość znacznie się skurczą, więc będą w sam raz na raz, jako nagroda;). Dłuższe i grubsze paski z kolei dobrze sprawdzą się jako przekąska-żujka.
![]() |
| Część mięska, już pociachana |
Tak prezentują się w docelowym słoiczku.
Lubicie przygotowywać smakołyki dla swoich psów samodzielnie? A jeśli tak to jakie najczęściej przyrządzacie swoim zwierzakom?
sobota, 26 września 2015
Recenzja smakołyków Brit Let's Bite!
Milo uwielbia wszelkie mięsne przysmaki - za to różnego rodzaju mączne ciastka zupełnie go nie interesują. Z tego względu musiałam przetestować przysmaki Brita z suszonego mięsa. Do tej pory Milo jadł britową suszoną pierś kurczaka, jednak w końcu zdecydowałam się na lekka zmianę i kupiłam paseczki z mięsa kaczki.
Przysmaki pakowane są w wygodne torebki ze strunowym zamknięciem- dzięki temu za każdym razem możemy wygodnie zamknąć opakowanie.Musimy też pamiętać, że po otwarciu smakołyki powinny być przechowywane w lodówce. W środku poza przysmakami znajduje się mała saszetka z pochłaniaczem wilgoci(tego elementu oczywiście broń boże nie podajemy zwierzakowi!).
Same smaczki, w przypadku wersji z kaczką, są w formie cienkich paseczków zwartego, sprężystego mięsa o delikatnym przyjemnym zapachu. Filety z piersi miały większych, okrągławych kęsów i były delikatniejszego, lekko różowawego koloru- mięso kaczki jest znacznie ciemniejsze, wręcz czerwonawe.
Skład, jak można się domyślić ekstremalnie krótki- 100% mięsa:).
Opakowania zawierają niestety bardzo niewiele przysmaków, bo jedynie 80g. Cena również nie należy do najniższych - za jedno opakowanie w sklepach stacjonarnych zapłacimy w granicach 11-12 zł.
W kwestii smakowitości muszę zaufać mojemu rudemu testerowi- tempo znikania paseczków sugeruje, że Milo bardzo posmakowały:).
Jako, że Brita stosujemy głównie w treningu kroję go na mniejsze kęsy, które nie zajmą Milo na długo. Mimo, że mięso jest podsuszone to jest na tyle sprężyste, że z łatwością można je podzielić przy pomocy noża lub nożyczek.
Brit Let's Bite! Fine Natural Snack
Plusy:
-w składzie znajduje się jedynie mięso
-łatwo dzielić je na mniejsze kęsy
-nie brudzą rąk
-przyjemny, zachęcający do konsumpcji zapach i smak
-łatwo dostępne
Minusy:
-wysoka cena
-niewielka ilość smakołyków w opakowaniu
Subskrybuj:
Posty (Atom)





