Jak pewnie zauważyliście, na blogu od jakiegoś czasu panuje spory zastój- jest to wynik mojego powrotu na studia i spraw, które musiałam w związku z tym załatwić. Szczęśliwie ten semestr zapowiada się dosyć luźno - a to znaczy, że nie powinnam mieć problemu z regularnym pisaniem :).
Dzisiejszy post będzie poświęcony ciekawemu produktowi, jaki mieliśmy razem z Milo okazję przetestować. Pod koniec września skontaktowała się z nami wrocławska firma
Storge zajmująca się przygotowywaniem
gotowanych posiłków dla psów z pytaniem, czy nie mielibyśmy ochoty przetestować ich produktów. Oczywiście się zgodziłam - Milo od kiedy się u nas pojawił był żywiony głównie suchą karmą, więc byłam bardzo ciekawa, jaka byłaby jego reakcja na zupełnie inny rodzaj pokarmu. Dodatkową zachętą były naprawdę świetne składy proponowanych posiłków i fakt, że zostały one zrobione ze składników wysokiej jakości. Producent wręcz zaznacza, że produkty użyte w ich daniach bez przeszkód nadawałyby się do spożycia przez ludzi. To miła odmiana od obecnych w wielu komercyjnych karmach odpadów produkcyjnych, jak więc mogłam nie skorzystać z takiej propozycji :).
Do przetestowania przesłano nam 5 dniowy zapas posiłków w wariancie smakowym
Kanapowy Łasuch. W skład naszych porcji wchodził kurczak (żołądki, wątróbka i udko) ryż, marchewka, pietruszka, brukselka oraz seler. Jest to jedna z trzech dostępnych opcji - do wyboru mamy też
Odkrywcę Smaku (kurczak, indyk, makaron, szpinak, marchewka, cukinia, jabłko, olej kokosowy)
i
Wybrednego Krytyka (wołowina, kurczak, płatki owsiane, pietruszka, marchewka, banan, żółtko i olej kokosowy). Jak widać warianty smakowe są dość zróżnicowane, więc z łatwością możemy dobrać odpowiedni dla gustów naszego psa. Przed wysyłka zostałam również dopytana o poziom aktywności Milo i jego wagę - dzięki temu ilość karmy jaką otrzymaliśmy została odpowiednio dobrana do potrzeb Rudego.
 |
Karma Storge jest pakowana w próżniowe woreczki zawierające dzienna porcję jedzenia. |
|
Porcja na każdy dzień jest pakowana próżniowo w mocny plastikowy
woreczek, który jest u góry opatrzony ulotką zawierającą wszystkie
informacje dotyczące wielkości porcji i wariantu smakowego. Paczki są
dodatkowo opatrzone imieniem psa, dla którego zostały przygotowane. To z
pewnością gratka dla psiarzy z większa ilością futer - z łatwością
można szybko zerknąć, czy sięgnęło się do lodówki po odpowiednią paczkę.
Na odwrocie ulotki znajdziemy skład i jego analizę. Zgodnie z
zaleceniami producenta jedzenie powinno się przechowywać w lodówce
maksymalnie tydzień. Jeśli je zamrozimy, czas ten wydłuża się do dwóch
tygodni.
 |
Skład karmy jest bardzo porosty i przyjazny
|
Jaka jest nasza opinia na temat karmy Storge?
Cieszę
się, że zaproponowano nam testy tych posiłków - to naprawdę fajna
alternatywa dla żywienia zwierząt i zdaje się, że wręcz unikatowa w
skali kraju- katering Storge jest w tej chwili chyba jedyną firmą
oferującą takie rozwiązanie. Jak już wcześniej wspomniałam, skład jest
wyjątkowo zachęcający- w 100 g karmy znajdziemy 65 g mięsa, 10g ryżu i
25 g warzyw. Nie ma w niej też barwników, konserwantów i substancji
poprawiających smak. Forma porcji jest miła dla oka: woreczki łatwo
przechowywać w lodówce i otworzyć, a ich zawartość daleka jest od
bezpłciowej brei z która wielu kojarzy gotowane jedzenie dla psa. Karma
jest sypka, apetyczna i zupełnie nie jest wodnista, czego się trochę obwiałam. Bez
przeszkód można dostrzec w niej duże kawałki mięsa - ich wielkość z
łatwością pozwala na zweryfikowanie, na jaką z wymienionych w składzie
części kuraka patrzymy. Ryż i warzywa również trzymają fason i są
widoczne w misce. Zapach produktu jest typowy dla gotowanego jedzenia - przyjemnie zupno-rosołowy.
 |
Jak widać, mięska nie brakuje ;) |
Milo bez żadnego problemu zaakceptował zmianę chrupek na gotowane jedzenie i bardzo chętnie opróżniał miskę - śmiem więc twierdzić, że taki posiłek mu bardzo zasmakował. Dodatkowym atutem jest fakt, że najadał się znacznie szybciej, niż w przypadku suchej karmy. Niemal natychmiast po zjedzeniu swojej porcji był syty - nie żebrał ani nie węszył w poszukiwaniu czegoś do schrupania. Zwykle sytość po suchej karmie przychodzi dużo później, gdy chrupki odrobinę spęcznieją w żołądku. Kaloryczność posiłku zdecydowanie była odpowiednia - Rudy ani na chwilę nie zwolnił tempa i szalał jak zwykle, wysiłek fizyczny był mu nie straszny :).
Nie zanotowaliśmy też żadnych żołądkowych rewolucji, mimo, że bez wątpienia była to zmiana żywienia o 180 stopni. Kupy przez cały czas podawania karmy Storge były zwarte i prawidłowe. O dziwo - zniknął problem gazów, które były dość uciążliwą kwestią podczas podawania Brita Premium Junior.
Podsumowując: mogę z czystym sumieniem polecić takie rozwiązanie w żywieniu psów. Jest ono ciekawą alternatywą - zwłaszcza dla osób, które tak jak ja nie są do końca zadowolone z suchych karm komercyjnych, ale też nie mają czasu na codzienne gotowanie dodatkowego posiłku dla psa. Wydaje mi się też, że Storge może być wygodnym wyjściem na kilkudniowe wyjazdy- pod warunkiem, że będziemy mieli dostęp do lodówki (wypady pod namiot niestety odpadają ;) ). Warto też wspomnieć o bardzo dobrym i profesjonalnym kontakcie z firmą - wymiana maili była błyskawiczna, a przesyłka przyszła na drugi dzień od nadania. Z pewnością spróbujemy jeszcze dań z oferty tej wrocławskiej firmy, jestem ciekawa jak spiszą się inne warianty smakowe :).
Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat posiłków Storge zapraszam
TUTAJ lub
TUTAJ.